niedziela, 17 maja 2015

Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną-Dorota Masłowska



liczba stron:206
wydawnictwo:Lampa i Iska Boża
rok wydania:2003

Jest to kolejna książka przeczytana z przymusu. Na zajęciach oglądaliśmy ekranizację "Wojny polsko -ruskiej..." i ta nie bardzo przypadła mi do gustu. Dopiero teraz, gdy poczułam zbliżające się kolokwium zaliczeniowe zmobilizowałam się i sięgnęłam po książkę. Kolejnym argumentem przemawiającym za tym, żeby jak najpóźniej przeczytać "Wojnę polsko-ruską..." było to, że sama autorka nie bardzo przypadła mi do gustu.

"Wojna polsko-ruska..." jest kolejnym dowodem na to, że czasem ekranizacja psuje książkę i odpycha od jej przeczytania. Po skończeniu lektury byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Czytało się ją lekko, przyjemnie i nie była tak bardzo męcząca jak film.

Zastanawiam się cały czas nad jedną rzeczą. W książce tej znaleźć można wiele błędów i ciekawi mnie czy to błąd wydawnictwa i niedokładna korekta czy to taki styl Masłowskiej (bo u niej już chyba nic mnie nie zdziwi).

Jedyne, co może trochę mnie denerwowało i męczyło jednocześnie był sam język. Niektóre wyrażenia i sposób złożenia zdań sprawiał, że miałam ochotę zamknąć i oddać książkę do biblioteki. Jednak ogólne wrażenie jest bardzo dobre ;)
Polecam ;)

Książka zalicza się do wyzwań:

Przeczytam tyle,ile mam wzrostu (2 cm) pozostało 124,8cm
Wyzwanie biblioteczne
Klucznik
Z literą w tle

1 komentarz:

  1. Hej, to zdecydowanie język powieści, a nie brak korekty ;-). Zajmowałam się tą powieścią jako jedną z trzech w mojej pracy magisterskiej. Pisanie Masłowskiej poznałam kilka lat temu, a film - dopiero z chęci skonfrontowania poetyki, podczas tworzenia pracy dyplomowej. Nie obejrzałam do końca, brzydził mnie i męczył. Co do książki - na pewno jest ciekawa dla badacza. Choć język jest miazgą, czymś kakofonicznym i brutalnym jednocześnie, warto dostrzec w nim, że jest zlepkiem języka telewizji, reklam, szkoły i środowiska barowego. Nietypowe konstrukcje, a także dziwne jak na użyte przez dresiarza słowa, świadczą o tym, że Masłowska gra ze swoim odbiorcą, a narrator i bohaterowie ani przez chwilę nie mieli być realni. Stąd pomysł ekranizacji, na której nie da się przedstawić tak dobranej konwencji literackiej, uważam za mocno nietrafiony. Pozdrawiam. Magda

    OdpowiedzUsuń

"...Uczę się ciebie na pamięć ,niecierpliwymi palcami ,rozpaczliwie na pamięć..."