liczba stron: 328
wydawnictwo: Filia
rok wydania: 2014
Są książki, których po przeczytaniu się nie zapomina. Takie, które chwytają za serce. Do nich należy właśnie "List z powstania".
Jest rok 1945. Kilkuletnia Julia znajduje się na wsi. Została zostawiona tam przez rodziców przed wybuchem Powstania Warszawskiego. Mieli po nią wrócić. Jednak mijają miesiące, wojna się kończy, a po Julię nadal nikt się nie zgłasza. W końcu dziecko musi trafić do sierocińca. Na szczęście przebywa tam krótko, bo odnajduje ją ciotka Zofia i razem zaczynają nowe życie na Ziemiach Odzyskanych, w Gdańsku. W Powstaniu bez wieści zaginęła także Hanka, starsza siostra Julii. Starsi pogodzili się z jej śmiercią. Jednak nie odnaleziono jej ciała. Właśnie dlatego dziesięcioletnia Julia nadal wierzy, że Hanka się odnajdzie.
Mijają lata. Julia kończy liceum i rozpoczyna studia medyczne. W końcu poznaje mężczyznę, Janusza i zostaje jego żoną. Małżeństwo ma dwójkę dzieci. Jednak starszy syn zaczyna chorować i umiera na białaczkę. Matka aby uporać się z traumą ucieka w pracę. Wtedy też właśnie postanawia swój wolny czas wykorzystać na poszukiwania Hanki. Jednoczeście oddala się od Marianny, swojej córki. Bardzo pomaga jej mąż, który jest dziennikarzem. Rodzina zaprzyjaźnia się z byłymi powstańcami i szuka śladu Hanki. Nagle zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Dostają anonimy, głuche telefony. Pewnego razu Janusz wyrusza do Warszawy, aby zbadać trop, na który się natknęli. Wieczorem dzwoni do żony, że rano wyjeżdża do Gdańska i ma dla niej pewną wiadomość. Następnego dnia wieczorem Janusza nadal nie ma. W końcu kobiety dowiadują się, że mężczyzna miał wypadek. Być może ktoś maczał w tym palce...
Wtedy właśnie Julia i Marianna zostają same i bardzo się do siebie zbliżają. Nadal poszukują Hanki. Teraz już bezpiecznie, bo zmienia się ustrój i nikt nie jest przeciwny badaniom dotyczącym Powstania Warszawskiego. Jednak anonimy i uczucie lęku nie mija (wcześniej zrzucali to na ówczesną władzę, której poszukiwania nie były na rękę). Pewnego razu przychodzi tajemniczy list z Anglii. Okazuje się, że niejaki Rob jest przyjacielem rodziny i postanawia pomóc kobietom odnaleźć Hankę. W życiu kobiet pojawia się również Antoni Kowalenko, który chce je przed czymś ostrzec, ale nie zdąży, ponieważ umiera. Po pewnym czasie w dziwnych okolicznościach umiera Julia. Marianna zostaje sama i nadal poszukuje ciotki. W końcu z Anglii przyjeżdża syn Roba, Max i para się w sobie zakochuje. Spędzają wspaniałe kilka miesięcy, po czym przychodzi wiadomość, że Rob nie żyje. Na miejscu okazuje się, że ten zostawił list do Marianny... Co z niego wyniknie? Kim okaże się Rob? Czy Marianna odnajdzie wreszcie Hankę?
Książka jest cudowna pod wieloma względami. Jedyne, co mogę jej zarzucić to pewnego rodzaju niedosyt, który poczułam po przeczytaniu. Sądzę, że autorka powinna chociaż na kilku stronach wspomnieć dokładniej o losach Hanki oraz doprecyzować zakończenie, które nie jest jednoznaczne :)
Książka zalicza się do wyzwań:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (2 cm) pozostało 148,3cm
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz