
liczba stron:270
wydawnictwo:Dolnośląskie
rok wydania:2009
Miałam już przyjemność poznać trochę twórczości Agaty Christie ("Niemy świadek"). Książka ta bardzo mi się spodobała i byłam oczywiście pozytywnie zaskoczona. Teraz po roku chciałam po obcować z kryminałem i... bardzo się zawiodłam. W dziesięciopunktowej skali bez mrugnięcia okiem dałabym jej maksium jeden. Już dawno przy żadnej książce nie wynudziłam się tak jak przy "Zabójstwie Rogera Ackroyda". Dobrnęłam do końca, ale było ciężko. Jestem zdecydowanie na nie!
Kryminał, który tak na prawdę jak na moje oko kryminałem nie jest. Nie ma tu ani jednej emocjonującej sceny. A po co sięgamy po kryminały? Żeby dostać odpowiednią dawkę tych emocji, których tutaj ewidentnie brakuje!
Głównego i zarazem tytułowego bohatera już od początku bardzo nie lubiłam. Poświęcono mu zdecydowanie mało miejsca w powieści, a opis powinien (jak na mój gust) być bardziej wyrazisty (w końcu to główny bohater!). Tutaj na pierwszych stronach poznajemy irytującego, bogatego staruszka otoczonego masą służących oskarżonych o jego zabójstwo. Na tym właśnie polega akcja w której brakuje mocnych akcentów.
Byłem na tyle bystry, aby za tym potokiem słów dostrzec prawdziwy niepokój. Podejrzenia Poirota były więc zupełnie usprawiedliwione. W każdym razie z sześciu osób zebranych wczoraj wokół stołu pani Ackroyd miała coś do ukrycia. Ode mnie teraz zależało, by się dowiedzieć co to takiego.Teraz pewnie przez długi czas nie sięgnę po kryminały Agaty, ale z pewnością z czasem zapomnę o tym niewypale i trafię na coś lepszego ;)
Książka zalicza się do wyzwań:
Klucznik
Wyzwanie biblioteczne
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (1,5cm) pozostało 92,1cm
Uwielbiam książki tej autorki :)
OdpowiedzUsuń