sobota, 2 maja 2015

Książeczki mojego dzieciństwa



Czytam od momentu, gdy opanowałam tą umiejętność. Rodzice chyba nigdy nie czytali mi na dobranoc, przed snem. Sama, po tylu latach zastanawiam się po kim odziedziczyłam miłość do książek i przedmiotów humanistycznych ;)
Może i byłam innym dzieckiem, bo w wieku dziewięciu lat zamiast lalek życzyłam sobie na urodziny i święta książki. Wiele książeczek, które mam do dziś dostałam od dziadków. Sporo kupowali mi także rodzice, jako, że od małego o nie dbałam i stan większości książek mimo tylu lat jest bardzo dobry.
Obiecałam sobie, że zachowam je wszystkie dla mojego dziecka i postaram się wzbudzić w nim miłość do książek po matce ;)

Laura Łącz „Bajki i wiersze na cztery pory roku”
Książka (jak widać) bardzo bogato ilustrowana. Z tego co wiem sama treść bajek chyba do mnie nie przemawiała.





"Bajki o zwierzątkach"
Z tego co pamiętam do niej także nie zaglądałam często. Może po prostu bajki w niej przeznaczone są dla dzieci kilkuletnich, ponieważ była ona dodatkiem do gazety "Mamo to ja"


"Baśnie Andersena"
Genialne wydanie baśni, które zna chyba każde dziecko. Do tej książki dla odmiany zaglądałam bardzo, bardzo często. Dostałam je od dziadków na któreś z kolei urodziny.


Seria „Perły literatury dla dzieci”
Grube okładki i papierowe kartki. Lubiłam je. Chyba bardziej „Małą syrenkę”.


Bajki Disneya
Mało tekstu i dużo obrazków. Obszerna księga. Duża i ciężka ;). Ją także lubiłam .Przeznaczona raczej dla maluchów, które uwielbiają oglądać obrazki. Kiedyś czytałam je mojej kuzynce. Po przyjrzeniu się obrazkom kazała przewrócić na kolejną stronę ;)

„Martynka i wróbelek”
Uwielbiałam ją. Z tego co kojarzę inne przygody Martynki nadal są dostępne w sklepach. Mama kupiła mi ją z pakiecie z woreczkiem/torebką.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"...Uczę się ciebie na pamięć ,niecierpliwymi palcami ,rozpaczliwie na pamięć..."