sobota, 18 kwietnia 2015

Pięćdziesiąt twarzy Greya


gatunek: melodramat
rok produkcji: 2015

Książki z serii Pięćdziesiąt Odcieni w zatrważającym tempie znalazły się na listach najlepiej sprzedających się powieści. Każda kobieta koniecznie chciała poznać historię Anastasii i Christiana.
 
Nic więc dziwnego ,że film miał być wielkim hitem 2015 roku. Wielu ludzi (nawet moich znajomych) już kilka miesięcy wcześniej kupiło bilety na premierę .Czy film rzeczywiście okazał się hitem?

Osobiście uważam ,że nie. I zdania nie zmienię. Obejrzałam go na spokojnie ,w domu ,przed laptopem ,bez popcornu i coli ,ale z ulubionymi żelkami i w dresie .I wiecie co? Nie żałuję! Żałowałabym w momencie ,gdy wydałabym pieniądze na bilet.


Nie jestem filmowcem ,ale wydaje mi się ,że film zrobiony jest bez głębszego przemyślenia .Po pierwsze – gdy ja robiłabym taki film wybrałabym innego aktora do roli Christiana Greya. Jestem przekonana ,że każda kobieta po przeczytaniu książki spodziewała się kogoś naprawdę przystojnego i chwytającego za serce. Jamie Dornan z pewnością nie spełnia tych kryteriów .Po drugie – jak dla mnie film był zdecydowanie za długi .Przy samym zakończeniu zaczęłam się nudzić i czekałam na koniec. Cierpliwie dobrnęłam.



Osobiście jestem zdecydowanie na nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"...Uczę się ciebie na pamięć ,niecierpliwymi palcami ,rozpaczliwie na pamięć..."