środa, 10 września 2014

Rodzina na zakręcie-Jennifer Coburn


Liczba stron:199
Wydawnictwo:BurdaKsiążki
Rok wydania:2007
Jak zdobyłam:wypożyczyłam z biblioteki


Do przeczytania tej oto książki przyciągnęła mnie okładka,która przypomina książkę dla dzieci czy młodzieży.Już od pierwszych jej stron miałam wrażenie,że czytam "Mama,smoczek!" Magdy Fres.Tematyka tych dwóch książek jest do siebie bardzo podobna.

Lucy i Jack to małżeństwo z czternastoletnim stażem.Od lat starają się o dziecko,jednak każda kolejna ciąża kończy się poronieniem.Ta sytuacja bardzo psuje relacje małżonków.Kobieta traci nadzieję na to,że wreszcie zostanie matką.Lucy ma 39 lat i jest przekonana,że brak okresu to znak wczesnej menopauzy.W końcu robi test ciążowy,który pokazuje dwie kreski.Tego samego wieczoru,gdy mówi Jackowi o dziecku ten informuje ją o rozwodzie.Jednak gdy Lucy mówi mu o tym,że będzie ojcem Jack zmienia zdanie.Lucy i Jack postanawiają dla dobra dziecka mieszkać razem,być małżeństwem i wspólnie wychowywać dziecko,ale spać w osobnych łóżkach i móc chodzić na randki.Lucy z początku nie jest tym zachwycona,ale z czasem przystosowuje się do nowej sytuacji.Po paru miesiącach na świat przychodzi ich syn Adam.Dziecko rodzi się równo o północy w sylwestra.Adam bardzo ich do siebie zbliża.Małżeństwo w końcu postanawia dać sobie drugą szansę.

Myślę,że tą oto książkę powinna przeczytać każda młoda mama bądź kobieta spodziewająca się dziecka.Poza zwykłą książkową akcją w "Rodzina na zakręcie" kryją się bardzo ciekawe rady.Z książki dowiedziałam się na przykład,że dziecko powinno słuchać około 3000 słów na godzinę czy że istnieją odpowiednie biustonosze i koszulki,które pozwalają mamie karmić dziecko w miejscu publicznym tak,że nikt nie zorientuje się,że dziecko jest właśnie karmione.

Książka "Rodzina na zakręcie" jest także obrazem bardzo ciekawych relacji pomiędzy matką i córką.Tutaj to Lucy jest bardziej odpowiedzialna i dojrzała.Matka prosi ją,aby mówiła do niej po imieniu,ponieważ w innym wypadku czuje się staro.Anjola zamiast pomóc córce przy Adamie (tak jak postąpiłaby każda babcia) jest równie bezradna,tak jak gdyby nigdy nie zajmowała się swoim dzieckiem.Nie potrafi jej pomóc nawet wtedy,gdy Lucy ma problemy z karmieniem piersią.Świeżo upieczona babcia bez skrupułów opowiada o tym,że przecież ona karmiła Lucy od samego początku mlekiem w proszku,co bardzo szokuje córkę.

Bardzo fajnymi postaciami były także dwie ciotki Lucy-Bernice i Rita.Obie są Żydówkami,a Rita ma bardzo zabawny akcent.Po śmieci Rity Bernica zachowuje się tak,jakby ta nadal była obok niej.

"Rodzina na zakręcie" spodobała mi się już od pierwszych stron,gdy autorka w bardzo zabawny sposób pisała o tym jak Lucy i Jack szukali pomocy u terapeuty.Książka napisana jest bardzo fajnym,luźnym językiem.Nadaje się do czytania na popołudnie przy kawie czy herbacie.

Książka zalicza się do wyzwań:
"Klucznik"
"Wyzwanie biblioteczne"
"Czytamy powieści obyczajowe"

2 komentarze:

  1. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale tematyka mnie zaciekawiła, poza tym wydaje mi się, że jest to idealny tytuł do czytania np. w autobusie - czyli coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę,że nie tylko ja preferuję czytanie w autobusie czy na przystanku :)

      Usuń

"...Uczę się ciebie na pamięć ,niecierpliwymi palcami ,rozpaczliwie na pamięć..."