liczba stron:367
wydawnictwo:Edipresse-Kolekcje
rok wydania:2014
Kaprysy losu kupiłam za pięć złotych jeszcze wiosną w Biedronce. Jednak nigdy nie miałam czasu na to, aby zacząć ją czytać. Najpierw była sesja i nie czytałam za wiele (jednak starałam się w wolnym czasie coś czytywać), potem (na początku wakacji) zawsze znajdywałam ciekawsze tytuły. Wydaje mi się, że po prostu odrzucała mnie okładka, która sugerowała ,że akcja powieści dzieje się w zamku i jest bardzo oderwana od rzeczywistości. Dopiero niedawno, gdy jechałam do Niemiec, a walizkę miałam już pełną zmuszona byłam zabrać ze sobą tę oto pozycję z racji małych rozmiarów (jest to wydanie kieszonkowe).
Już okładka pokazuje nam, że dzieło to jest polecane przez jakże znaną nam pisarkę-Małgorzatę Kalicińską. Natomiast tylna strona zawiera jej opinię, która bardzo mi się spodobała
Gdy moja mama była gimnazjalistką, usłyszała gdzieś o romansach słynnej już wówczas Courths-Mahlerowej. Z pąsem na policzkach i kieszonkowym udała się do księgarni Goebethnera i Wolfa. Poprosiła o książkę pisarki, a w odpowiedzi usłyszała: -A dla której to kucharki, panno Maryniu? Fakt, to była ukochana lektura panien służących i kucharek, ale również mieszczanki w wieku mojej mamy ich rodzicielki czytywały te romanse tak, jak zjada się pralinki czy chałwę z pistacjami do wieczornej szklanki mleka. Tak, te romanse są jak przesłodkie czekoladki...
Co mnie denerwowało? W druku znaleźć można wiele błędów, które może nie rażą przesadnie, ale jednak przyszły edytor zwraca na nie uwagę (na szczęście jeszcze nie mam takiego zboczenia zawodowego, żeby poprawiać takie błędy przy pomocy znaczków korektorskich-jak robi to jedna z pań profesor. która wykłada na moim kierunku studiów). Poza tym akcja jest przewidywalna, jednak to nie robi mi różnicy, ponieważ osobiście potrafię, bez problemu czytać książkę, nawet gdy znam jej zakończenie.
O czym są Kaprysy losu? Głównie o miłości i przyjaźni. Wszystko zaczęło się od miłości jednego z bohaterów-Hendrik Werkmeester bardzo chciałby, aby jego schorowana żona i syn byli szczęśliwi. Z tego powodu okrada firmę, przez co popada w kłopoty. Po śmierci ukochanej postanawia zostawić syna pod opieką najlepszego przyjaciela-Georga Rolanda i podczas ich wspólnej wycieczki w góry pozoruje swoją śmierć. Jednak tak na prawdę ucieka do innego kraju i pod zmienionym nazwiskiem oraz imieniem postanawia zacząć nowe życie. Żeni się po raz drugi i płodzi syna- Jana. W tym samym czasie Georg również poznaje tą jedyną i rodzi mu się córka-Waltraut. Dziewczyna razem z Rudolfem wychowywana jest jak rodzeństwo. Jednak gdy dorasta do wieku ,gdy rodzi się dzieci i wychodzi za mąż Georg ogłasza, że Rudolf i Waltraut mają zostać małżeństwem. Pomysł ten wydaje się absurdalny obojgu, ale ci nie potrafią sprzeciwić się ojcu. Jakiś czas później dziewczyna wyjeżdża do swojej najlepszej przyjaciółki na Cejlon. Los chciał, że poznaje tam Jana i oboje się w sobie zakochują. Ta niestety jest dobrze wychowana i nie chce spotykać się z mężczyzną w momencie, gdy zaręczona jest z innym. Postanawia napisać list do brata z zapytaniem co ma począć. Nie wie jednak, że ojciec zatrudnił nową sekretarkę-Lore Lenz i zakochał się w niej Rudolf. Młodzi postanawiają zerwać zaręczyny i jak najszybciej powiadomić o tym ojca. Decyzja ta nie podoba się jednak Rolandowi. W tym samym czasie Hendrik z opowieści syna domyśla się kim jest jego ukochana i postanawia im pomóc. Razem z Janem i Waltraut wyruszają do Niemiec.
Zakończenie (tak jak wspomniałam) jest przewidywalne. Od początku wiedziałam, że wszystko zakończy się szczęśliwie. Zarówno Jan, Rudolf, a także Georg Roland postanawiają wybaczyć wszystko Hendrikowi, z racji tego, ile wycierpiał. Jan zyskał brata. Rudolf mógł poślubić ukochaną Lorę, a Waltraut mogła zostać szczęśliwą żoną Jana. W każdym bądź razie przyrzeczenie Georga, że jego biologiczna córka ma zostać żoną jego przyjaciela zostało spełnione.
Ogólnie książka bardzo mi się spodobała. Napisana jest tak jak przystało na popularny romans.
Książka zalicza się do wyzwań:
Przeczytam tyle,ile mam wzrostu (2,2cm) pozostało 101,8cm

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz